niedziela, 9 lutego 2014

Rozdział 6

   Jego oczy zaszkliły się od łez. Nie, nie będzie płakał. Musi teraz myśleć, jak dostać się do archiwum, by 'załatwić swoje sprawy'. Może to zrobić sam. Bez niczyjej pomocy. SAM.

*  *  *
   Klara odepchnęła chłopaka od siebie.
- Co jest, księżniczko?
- Nic, tylko... ja chyba nie jestem jeszcze na to gotowa. Przepraszam.
   Wbiegła do budynku, po drodze wycierając usta rękawem swetra.

*  *  *
   Sobota. Klara chciała iść do kuchni i poprosić panie kucharki, czy pozwolą jej ugotować kisiel [mniam :3 LOOOOL].
   Skręciła na schodach i stanęła jak wryta. Konrad szedł korytarzem, rozglądając się we wszystkie strony.  Jakby nie chciał, by ktoś go zobaczył. W ręku trzymał jakąś kartkę. Dziewczynę to zaintrygowało. Schowała się w załomie korytarza, czekając aż chłopak ją minie i poszła za nim.
   Minęli kilka zakrętów i wspięli się na następne piętro. Konrad skierował swe kroki do gabinetu dyrektora. 'Po co on idzie do Gandalfa?' zastanawiała się w myślach Klara. Po chwili chłopak wyszedł, a dziewczyna podążyła za nim. Nagle Konrad odwrócił się:
- Mogę wiedzieć, dlaczego mnie śledzisz?
   Klarze włosy stanęły dęba na głowie. Zauważył ją! Mimo to wsunęła się bardziej za filar, który był jej kryjówką. Czekała na najgorsze.
   W tym momencie obok niej stanął Kamil.
- Dobra, no, przyłapałeś mnie - powiedział przepraszającym głosem - ale wyszedłeś tak niepostrzeżenie, że ciekawość mnie zaczęła zżerać.
- Chciałem 'to' załatwić sam, ale jeśli tu jesteś, to... - Klara nie widziała Konrada, ale z jego tonu wywnioskowała, że jest lekko zirytowany - chodźmy.
   Chłopcy poszli, a dziewczyna dalej ich śledziła. Domyśliła się, że 'to' jest tym samym, co 'sprawa', o której niegdyś zapomniała. Gnana ciekawością, dotarła do punktu docelowego chłopaków. A więc archiwum. Klara wyszła z ukrycia i przywitała się z chłopcami:
- Cześć, mogę wiedzieć po co idziecie do archiwum? - zapytała.
- Co ty tu robisz? - odpowiedział pytaniem na pytanie Konrad. Był lekko zmieszany.
- Śledziłam cię przez całą drogę. A więc, dowiem się, dlaczego tutaj jesteście? I skąd, Konradzie, masz zgodę na wejście do archiwum?
- No dobra. Zaraz wam wszystko wytłumaczę. Tylko wejdźmy do środka. 

*  *  *
    - Zgodę załatwił mi matematyk. Wiecie przecież jak mnie lubi. Naściemniałem mu, że chcę poszukać wyników egzaminów z zeszłych lat. Uwierzył. 
   Pamiętacie jak zastanawialiśmy się nad zachowaniem dyrektora? - słuchacze przytaknęli - przypomniało mi się wtedy, że już gdzieś słyszałem nazwę 'Zakon Kisielu' i nazwisko Gandalf. Długo się nad tym zastanawiałem, aż mnie olśniło. Te nazwy słyszałem podczas rozmów rodziców (czasem zdarzało mi się ich niechcący podsłuchać). Wspominaliście mi też ,że wasi starzy nigdy nie zdradzili wam gdzie się uczyli. Ja miałem tak samo. Nikt z rodziny nie chciał mi powiedzieć. Ale ostatnio skojarzyłem fakty. Można powiedzieć, że jedno z naszych rodziców ma wybitne uzdolnienia. Twój tata - zwrócił się do Klary - jest 'rekinem biznesu', czyli może mieć uzdolnienia matematyczne, jak ja. Twój tata - mówił do Kamila - to świetny nauczyciel historii. To znaczy, że może posiadać zdolności takie jak Klara. Natomiast moja mama jest malarką, co oznacza, że tak jak Kamil, ma uzdolnienia plastyczne. 
   Przyszedłem tutaj, żeby sprawdzić moje odkrycie. Być może ze względu na naszych rodziców, Gandalf nas tak dobrze zna. Chciałbym, żebyście pomogli mi szukać.

*  *  *
   Przyjaciele przerzucali karty starych kronik szkolnych. Nagle Kamil krzyknął.
- Słuchajcie, coś mam!
- CO?!
- Lista wszystkich uczniów szkoły!
   Konrad wziął księgę i zaczął kartkować.
- El... eł... em... en... Jest! Emilia Nowacka.
- Kto to?
- Moja mama. Lata 83-86!  Znajdźcie coś podpisane rokiem 83, 84, 85, albo 86.

*  *  *
   - Mam!
Przyjaciele pochylili się nad księgą, którą trzymała Klara. Dziewczyna zdmuchnęła kurz z przedmiotu obserwacji. Przerzuciła kilka kartek. Przesuwała palcem po stronie, mamrocząc pod nosem zdania z księgi. Brzmiało to tak, jakby rzucała zaklęcia.
- "Rok 1984. Działalność rozpoczyna >Zakon Kisielu<, mający na cel..." Strona jest urwana!
- CO?!
   Kamil westchnął.
- No tak. Można było się tego spodziewać.
   Konrad jednak nie miał zamiaru się tak łatwo poddawać. Wyciągnął z kieszeni notes i ołówek. Wyrwał czystą kartkę i podłożył pod stronę, którą poprzedzała ta z oderwanym fragmentem.
- Przepraszam, ale muszę to zrobić.
   Rysikiem ołówka przejechał kilka razy po stronie pokrytej małym, ciasnym pismem. Wyciągnął kartkę z notesu.
   - Jest!
- Zabazgrałeś kronikę! - Klara nie kryła oburzenia.
- Poczekajcie... Litery odbiły się na kartce z notesu... Teraz możemy przeczytać całość! "...u wyjaśnić tajemniczą sprawę uczniów trafiających do szpitala. Więcej informacji w księdze zatytułowanej >Zakon Kisielu<" Wiedziałem!
- Łał, stary... - szepnął Kamil z podziwem.
- Konrad, jesteś geniuszem! - Klara nie wytrzymała i przytuliła przyjaciela. Konrad odepchnął ją od siebie.
- Wiem o tym - odparł chłodnym tonem, poprawiając okulary. Kamil instynktownie milczał. Atmosfera stała się napięta. - Teraz trzeba znaleźć tamtą księgę. Myślę, że tu jej nie będzie. Pewnie znajduje się w gabinecie dyrektora. Ale o co chodzi z tym szpita-
   Nie dokończył. Trójka przyjaciół zamarła w bezruchu. Wszyscy to usłyszeli: podłoga skrzypnęła pod ciężarem jakiegoś człowieka...

~~

Rututu, jest next rozdział! Tym razem szybko, bo jest natchnienie, jest rozdział. :D xD
Jak myślicie, kto mógł śledzić trójkę naszych bohaterów?
Czy Konrad i Klara się pogodzą?
Czy Kamil zagada do Wiktorii?
I dlaczego, na brodę Merlina, Bartek chciał walnąć Kubę patelnią?!?!?! xD
Odpowiedzi na te pytania BYĆ MOŻE znajdziecie w następnym rozdziale. Bajos! Dzięki za przeczytanie!

2 komentarze: